wtorek, 24 stycznia 2017

PŚ Zakopane 2017 - relacja z wyjazdu + urodziny

Hejka Kochani! :)
Niektórzy myśleli, że zaginęłam w akcji lub nadal imprezuję w Zakopanem, ale oświadczam, że już wróciłam cała i (jak zwykle) prawie zdrowa :D
Relacja miała pojawić się wczoraj, ale byłam naprawdę bardzo zmęczona, a dodatkowo musiałam odespać poprzednią noc, dlatego zjawiam się dziś :)
Już nie przedłużam, tylko przechodzę do rzeczy.

Piątek, 20.01.2017r. 
8:30 - właśnie o tej godzinie odjeżdżałam z dworca w Krakowie do Zakopanego. Z walizką i tymi wszystkimi innymi rzeczami pomagała mi moja mama, za co naprawdę jej dziękuję :)
Oczywiście korki to nieodłączne elementy Zakopianki, więc.. na miejscu byłam chwilę przed 12. Po ogarnięciu się, dotarciu do miejsca noclegu wyruszyłam na mały spacer po mieście. Nie miałam zbyt wiele czasu, bo po południu odbywały się kwalifikacje, na które udałam się wraz z Eweliną, którą bardzo serdecznie pozdrawiam! :)
Najpierw odbyły się serie treningowe, a potem już właściwe kwalifikacje, z których.. mało wiedziałam! Tak to jest, jak się z kimś cały czas rozmawia :D
Po wyjściu ze skoczni oczywiście trzeba było się rozgrzać.. I taka mała, bardziej humorystyczna rada.. Jeżeli chcecie po skokach znaleźć miejsce w jakiejkolwiek knajpie to zabierzcie ze sobą skoczka :D
My z Eweliną coś o tym wiemy :)

Sobota, 21.01.2017r. 
Na sobotnie zawody drużynowe nie miałam biletu, więc.. no wiecie, nigdzie się nie śpieszyłam, luźno pochodziłam po mieście, zrobiłam małe zakupy, a potem oglądałam, jak skoczkowie walczyli o każdy metr na skoczni :)

Niedziela, 22.01.2017r. 
To był zdecydowanie najbardziej intensywny dzień ze wszystkich, jakie do tej pory miałam na skokowych wyjazdach. Z samego rana trochę ogarnęłam swój pokój, spakowałam część rzeczy, później wyszłam znów na zakupy, a potem byłam umówiona z koleżanką na skoki. Podczas serii konkursowych emocje naprawdę sięgały zenitu. Nasza radość nie miała końca, kiedy jednak zobaczyłyśmy, że zawody wygrał Kamil. Awans z szóstego miejsca na pierwsze.. no to się rzadko zdarza. Choć w historii miały miejsce już większe awanse, no ale umówimy się.. to jednak rzadkość. Zaśpiewać polski hymn z tyloma tysiącami kibiców.. coś pięknego. Do tej pory brakuje mi słów, by opisać to, co działo się na skoczni. Po konkursie no wiadomo.. trochę poszłyśmy zaszaleć i to by było tyle z niedzieli :)

Poniedziałek, 23.01.2017r. 
Do godziny 10:00 musiałam opuścić pokój, więc to było dla mnie naprawdę wielkim wyczynem, ale z trudem zwlokłam się (tak, tak.. wstaniem nie można tego nazwać xd) z łóżka i na dworzec dotarłam na piechotę. Spacer dobrze mi zrobił :D Oczywiście w tym dniu wszyscy wyjeżdżali, więc nie załapałam się na jeden autobus, tylko musiałam czekać na następny. Również z korkami, ale jakoś po południu dotarłam do domu :)

Ten wyjazd, jak i każdy poprzedni zaliczam do najlepszych! Serdecznie dziękuję Ewelinie za dotrzymywanie towarzystwa, jak i innym dziewczynom, które miałam okazję poznać i zamienić parę słów :) 

Tym razem wyjątkowo wyników nie piszę, bo przecież każdy pewnie je zna, a wpis pewnie będzie i tak dość długi, przez zdjęcia, które właśnie wam zaprezentuję :)
Może nie są jakieś super profesjonalne, ale dla mnie są idealną i wystarczającą pamiątką.
Przez to, że robiąc zdjęcia nie miałam na sobie rękawiczek, moja jedna dłoń lekko się odmroziła.. nie wygląda zbyt dobrze, ale miejmy nadzieję, że niedługo wróci do poprzedniego wyglądu :)

















Dziś również swoje kolejne urodziny obchodzi norweski skoczek, Daniel Andre Tande. Życzymy mu z tej okazji wszystkiego, co najlepsze! Przede wszystkim dużo sukcesów, wspaniałych skoków, zdobycia wymarzonych nagród, szczęścia w życiu prywatnym i spełnienia wszystkich marzeń! :) 





Kochani na dziś to byłoby na tyle. Postaram się, żeby następny wpis dotyczył autografu, ale.. nie obiecuję. Ostatnio sporo innego rodzaju wpisów, ale mam nadzieję, że wam się podobają :) 
Pozdrawiam i do następnego! :) 

7 komentarzy:

  1. Super relacja! :D
    Fajnie, że kolejny skokowy weekend Ci się udał, tym razem tylko nie udało nam się zobaczyć, ale no co się odwlecze.. :D ;* I powiem Ci jeszcze, że zrobiłaś ładne zdjęcia - z takiej ciekawej perspektywy ;)
    Pozdrawiam kochana! :D :*
    PS. Też cały czas mam w pamięci śpiewanie hymnu w niedzielę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna relacja! Był to niesamowity weekend bardzo żałuję, że nie pojechałam ale niestety chora mnie dopadła :/ Wyobrażam sobie jakie to był emocję podczas, kiedy tysiące fanów śpiewały hymn. Muszę się przynać, że płakałam jak małe dziecko : :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoko! Ja Ci powiem tylko tyle! Czy to w Wiśle czy w Zakopcu to... szukałam Cię na ekranie telewizora! ;D Ale... nie dojrzałam :(
    Relacja oczywiście świetna :) Już wczoraj ją poczytałam, ale nie miałam pomysłu na komentarz xD

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca relacja i ciekawe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ze sie nie spotkalysmy ;-)
    My z kolei bylismy na druzynowce - atmosfera wiadomo jaka ;-) rewelacja! Uwielbiam Zakopane 💓
    Na Krupowki po skokach nie ma szans sie wbic jest masakra z tym :-)
    Podobnie jak w Morskim Oku byla ludzi masa w kazdym dniu - troszke sie wyszalalysmy ;-)
    Pozdrawiam i ciesze sie ze sie udal wyjazd :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będzie okazja na spotkania! :)
      Ja w Morskim byłam w niedzielę i powiem szczerze, że spodziewałam się większej ilości ludzi.. no ale było całkiem dobrze :)

      Usuń
  6. Oby za rok :D
    Żałuję że w niedzielę nie poszliśmy do moka ale no cóż za rok nadrobimy ;)

    OdpowiedzUsuń