poniedziałek, 10 października 2016

Relacja z Letnich Mistrzostw Polski Wisła 2016

Hejka Kochani!
Już w miarę doszłam do siebie po skokowym wyjeździe, więc postanowiłam napisać dla was krótką relację.
Do Wisły wybierałam się tylko na niedzielę, bo tym razem nie chciałam bawić się w żadne noclegi, a chciałam by to był taki jednodniowy wypad. Z Krakowa nie mam daleko i da się to zrobić w jednym dniu :)
Zacznę od początku, czyli od mojej pobudki o 3:30. Godzina super odpowiednia dla kogoś, kto ma roczne wakacje i normalnie wstaje około 9-10. Ale wiecie.. czego się nie robi dla skoków :)
Przed piątą miałam autobus od siebie z domu, więc stwierdziłam, że w około 40 minut na pewno dojadę na dworzec (niedziela, ta godzina). Niestety autobus zamiast przed piątą przyjechał po piątej i byłam cała w stresie, że nie zdążę. Ale zdążyłam! Miałam całe 2-3 minuty w zapasie :D
Pierwszą godzinę drogi przespałam, bo było jeszcze całkiem ciemno, obudziłam się dopiero w Katowicach. Oczywiście ten autobus również miał lekkie opóźnienie i gdy dojechałam na dworzec w Wiśle nie miałam już połączenia ze skocznią. Chcąc, nie chcąc zdana byłam na taksówkę.
Jakoś po 9 dotarłam na skocznię, na którą zaczęli zjeżdżać się już skoczkowie. Przed wejściem na obiekt spotkałam bardzo miłych Panów ochroniarzy! Kto jeździ do Wisły to wie, że z nimi różnie bywa.. Ale Ci to po prostu marzenie. Doradzali mi w sprawie biletów i gdy już wchodziłam na skocznię, prosiłam, żeby jak najmniej oderwali z mojego biletu, bo chcę go zachować na pamiątkę i o dziwo moja prośba została spełniona :)
Potem patrząc na rozgrzewkę chłopaków spotkałam Justynę, z bloga Skokinarciarskie98, która otrzymała ode mnie mały prezent i "umówiłyśmy się" na powrót.
Skoki oglądałam z trybuny A3, bo wiadomo.. to okazja do zdobycia zdjęć i autografów.
Miałam kilka fajnych sytuacji związanych ze skoczkami, a jakże :)
Bardzo zależało mi na autografie Olka Zniszczoła i gdy tylko przechodził, poprosiłam o podpis. Oczywiście ja milion pięćset rzeczy w dłoniach, on też, więc to wszystko lądowało na ziemi i niestety zgubiła mi się końcówka od markera, który bez tej końcówki był do wyrzucenia (ale i tak zdążył mi upaćkać całą torebkę).
Skoczkiem, który z kolei rozśmieszył mnie do łez, był Andrzej Stękała. Szczerze mówiąc - nie podejrzewałam go o aż takie poczucie humoru. Oczywiście najpierw zrobiłam zdjęcie, a potem dopiero zaczęłam śmiać się jak głupia :D
Sytuacja, która również zostanie zapisana w mojej pamięci to podpis Klimka Murańki. Właściwie podpis razy dwa! Otóż Klimek przechodzi po drugiej serii i pytam, czy mogę prosić o autograf, a on do mnie z uśmiechem, że przecież już mi się podpisywał. Mnie lekko zamurowało, ale mówię, że nie, to niemożliwe. Złożył mi podpis, a potem sprawdziłam, że jednak już mam jeden. Ale wyleciało mi to na amen z głowy, bo raz prosiłam skoczków o autografy, a raz o zdjęcia i również nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić. Ale Klimkowi gratuluję dobrej pamięci! :)
Po zakończonym konkursie odbywała się oczywiście dekoracja, ale sędziowie nie mogli doliczyć się punktów i najpierw skoczkowie zostali wywołani, potem jednak zatrzymani i chwilę musieliśmy poczekać.
Po całej ceremonii jeszcze chwilę zostałam z dziewczynami na skoczni. Pozdrawiam Natalię i Zuzię :)
Nie miałam również kontaktu z Justyną i tak naprawdę nie wiedziałam czy, jak i o której jedziemy.
Odprowadziłam dziewczyny i zobaczyłam, że jest jeszcze trochę czasu do autobusu, więc postanowiłam się przejść w stronę skoczni. W pewnej chwili usłyszałam, że ktoś za mną biegnie i mnie woła. Była to właśnie Justyna, która jak się okazało została jeszcze na skoczni i teraz wracała samochodem ze swoim szefem. Przebiegła za mną pół Wisły :D
Nie no żartuję, pół Wisły to to nie było, najwyżej jakieś 100 m. Ale i tak super kondycja! :D
A i dziękuję Panu Przemkowi (jakby kiedyś tu trafił czy coś xd) za podwiezienie do centrum :)
Droga powrotna do domu trochę nam zajęła, bo jechałyśmy autobusem, który wszędzie się zatrzymywał, ale to własnie dzięki Justynie, upłynęła mi w miłej atmosferze!
Dziękuję Ci Kochana, że mogłam posłuchać i dowiedzieć się czegoś o Twojej pracy i o ciekawostkach związanych ze skokami, skoczkami i dziennikarzami :)
Żałuję tylko, że nie pożegnałam się jakoś dokładnie z Tobą czy nie odprowadziłam Cię, ale był to mój dzień sprintu, więc śpieszyłam się również na autobus do domu.
Cały wyjazd mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych! Mimo iż byłam tylko jeden dzień to miałam masę przygód i absolutnie nie żałuję, że pojechałam! :)
Na koniec parę zdjęć ze skoczni:












Na kolejny wpis zapraszam w okolicach piątku :) 
Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się Kochani! :)

25 komentarzy:

  1. O hahah kochana! :D Ja Tobie też bardzo dziękuję i cieplutko pozdrawiam! :D Super było znów się spotkać i pogadać. Jestem pewna, że wracając w samotności totalnie bym oszalała! ;) A szefowi podziękowania przekaże, albo podeślę linka do bloga :D Relacja bardzo fajna, jak tylko uporam się ze swoją milusią szkołą, to na pewno napiszę również swoją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bym oszalała! On tak długo jechał.. :)
      A przekaż, jak najbardziej.. jestem mu bardzo wdzięczna! :D
      Pisz swoją szybciutko, bo jestem jej ciekawa! :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Dzięki za koleny super wyjazd :), miło, że poznalam Justynę i atmosfera była jak zwykle super :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejkaa !! Super zdjęcia z chłopakami masz :)To zawsze fajna pamiątka :) Naprawdę świetny blog ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Relacja na 5 z ogromnym plusem ^^ Cóż... nadal pozostaję przy zdaniu, że co wyjazd to coraz ciekawsze rzeczy się dzieją, aż strach pomyśleć o następnych, ale oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo Polacy to fajni chłopacy! ;D
    Super! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super relacja, poczułam się choć przez chwilę jak na skoczni :)
    http://ski-jumping-polska.blogspot.com/2016/10/plastron-jakuba-kota-2.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialna relacja, czekam na kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Na kolejne relacje ze skoków chyba trzeba będzie poczekać do stycznia :(

      Usuń
  8. Świetnie napisana relacja! Mam nadzieje że kiedyś uda mi się pojechać na Mistrzostwa Polski :) Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. super napisana relacja :) ja niestety musiałąm odpuscic MP :( ale mam nadzieje ze na następne pojade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nic straconego.. będą następne! ;)

      Usuń
  10. Gratulacje !
    I Zapraszam: http://ola-zbiera-autografy.blogspot.com/2016/10/179-183-zagebie-lubin.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Skoko skoko jak ja lubię Twoje relacje - zawsze dodają tyle pozytywnego uśmieszku ;D nie pozostaje nic innego jak pakować manatki i wybrać się wreszcie na skoki... :D mam taki plan od lat (okej pominiemy cyferki) xD zawsze niestety coś stoi na przeszkodzie. Cieszę się że zabawa była przednia :) i wierze że styczeń... Przyjdzie szybciej niż myślimy:))
    Całuski! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli coś staje na przeszkodzie to rób to co ja zawsze.. rzucam wszystko i jadę na skoki :D
      Ale oczywiście są sprawy ważne i ważniejsze :)
      I właśnie w tym miejscu chciałam o czymś opowiedzieć, ale stwierdziłam, że będzie osobna notka o tym, bo to fajny temat :)
      Dzięki Kochana za podsunięcie tematu! :)
      Buziaki ;*

      Usuń
  12. super relacja :)
    zapraszam na wywiad ;)
    http://autografymartynyautografy.blogspot.com/2016/10/tegoroczna-letnia-mistrzyni-polski.html

    OdpowiedzUsuń